Archive

Jak z obrazka

W miniony weekend zrobiłem sobie rajd po sklepach sportowych. Zaliczyłem stoiska firmowe chyba wszystkich wiodących producentów, zmęczyłem siętym bardziej, niżbiegiem Młociny-Kabaty, ale przy okazji zauważyłem ciekawe zjawisko reklamowe. Otóżwszyscy ci sportowcy, którzy mająmnie zachęcićdo kupna ciuchów, dzięki którym umordujęsiędo nieprzytomności, sami w ogóle sięnie męczą. Nie ma na nich ani kropli potu. Nawet pod pachami.

przyrost masy
I jeszcze non stop siędo mnie uśmiechają!
 
Oczywiście, jasne dla mnie jest, dlaczego, nie ma na nich nawet plamki potu, nawet kropelka słonej wody nie rosi ich czoła – wszystko to ma stwarzaćzłudzenie, że w ciuchach/butach marki X przebiegnęmaraton bez zadyszki. Dokładnie tak samo, jak przy preparatach odchudzających – tylko mnie łyknij a staniesz siępółbogiem. Super efekt bez wysiłku. Bla bla bla…
 
Patrzęna te zdjęcia i uśmiecham siępod nosem – bez wysiłku, bez wody, z muzyczkąw uszach… Najlepsze sąte reklamy nike, gdzie ludzie z dousznymi słuchawkami od ajpoda, czy innego ajfona sunągracko niczym gazele. Z doświadczenia wiem, że słuchawki wkładane do uszu sąnic nie warte. Wypadająpo kilkuset metrach a mało jest rzeczy w trakcie biegu równie irytujących, jak koniecznośćpoprawiania słuchawek co minutę. Jak to wybija z rytmu…
Prawdęmówiąc nie ma słuchawek do biegania idealnych. Po piętnastu kilometrach, kiedy pot nie tylko zalewa oczy (to zacząłrobićdużo wcześniej) ale wpływa do uszu, nawet najbardziej naturalne, anatomicznie dopasowane i och-ach-ultra-pro słuchawki zaczynająślizgaćsiępo małżowinie i zwyczajnie irytować. Na dwudziestym kilometrze w upale nie ma dobrych słuchawek do biegania. Sątylko te, które przeszkadzają.
 
Mam znajomych, którzy potrafiąbez wody biegaćdystanse po 15-20 km. Sątacy, którzy robili to w upalne dni. Osobiście nie wyobrażam sobie dystansów powyżej 10km bez bidonu, szczególnie latem. Woda to dla mnie podstawa komfortu, minimum biegowej higieny. Bieg bez wody to niepotrzebna mordęga. Owszem, jak wspomniałem sąludzie, którzy robiąpółmaraton bez popitki, ale jest teżwielu takich, którzy z trasy wracali karetką…
Bieganie z bidonem, butelką, lub czymkolwiek innym w ręku to bardzo skuteczny biegowy rozpraszacz. W spoconej dłoni ciężko utrzymaćcokolwiek, jakkolwiek anatomiczne by to nie było, jakąkolwiek antypoślizgowąwarstwąby tego nie pokryto. Nic tu nie pomogążadne frotki na nadgarstku– po godzinie biegu nie ma takiego miejsca, w którym człowiek by sięnie spocił.
Im bardziej człowiek jest zmęczony tym więcej rzeczy mu przeszkadza. Półlitrowa butelka, której przez pierwszy kwadrans prawie nie zauważał, po godzinie potrafi doprowadzićdo szału. W zależności od charakteru jeden wytrzyma dłużej, drugi krócej, ale koniec końców każdego cholera weźmie.
Każdego, tylko nie tych z reklamy.
 
Jedynie Reebok odważyłsięo w miaręuczciwe pokazanie, czym faktycznie jest sport – rzecz jasna nadal w granicach reklamowego „kup mnie a nie czkniesz na maratonie” – ale jużbez wymuskanych modeli, którzy wyglądają, jakby dopiero wyszli z szatni. Usmarowani piaskiem i błotem byli dla mnie najbardziej wiarygodni ze wszystkich, których danego dnia spotkałem. O tyle wiarygodni, o ile można wierzyćreklamie…
 
Sport to wysiłek. To pot to zadyszka, to walka z samym sobą. To przeklinanie siebie w duchu, piętrowe wulgaryzmy, przy których ‚napierdalaj ojciec’ jest co najwyżej nienachalnąformązachęty. Sport musi dawaćw kość, musi wymagać, musi zmęczyć– bo tylko wtedy, gdy sięczłowiek męczy, sąz tego jakiekolwiek efekty. Warto o tym pamiętaćpatrząc na reklamy półbogów w ciuchach Asicsa , Najka czy innej Pumy.
Kupując ciuchy sportowe nie kupujesz efektu. Możesz kupićlans, możesz siępooszukiwać, możesz nawet kogośpoderwaćna ścieżce biegowej, ale prawdziwego efektu nie kupisz za pieniądze. Tutaj walutąjest pot, odciski, zakwasy i wywarczane w duchu przekleństwa.
 
Mówiąc krótko: jeśli pod po dupie nie płynie, znaczy to tylko tyle, że słabo się przykładasz i żaden ciuch, czy inny gadżet nic tu nie zmieni.

(1) Comment

  1. Czasami warto usiąść w fotelu i pomyśleć o tego typu sprawach. Fajnie, że są ludzie, którzy chcą się dzielić swoimi doświadczeniami z innymi za pomocą Internetu. Co byśmy bez niego dziś zrobili, ehh…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *