Dziesiąty kilometr

Lubię takie biegi. Takie gdy ciuchy są kompletnie przemoczone od potu, sól wsiąka w pory w dłoniach, frotka jest tak mokra, że przestaje cokolwiek zbierać, obraz się rozmywa a organizm biegnie bardziej siłą woli, niż mięśni. Lubię to.
Lubię dać sobie wpierdol. Wyjść, skotłować się, wybiegać do stanu, w którym ledwo wchodzę po schodach… Lubię to uczucie przesuwania granic, że zrobiłem to, że dałem radę, że co prawda jutro nogi mi od dupy odpadną, ale dziś jestem niezniszczalny. Że do cholery, zrobiłem TO!

Takie podejście to najprostsza droga do kontuzji. Wiem o tym i staram sie biegać z głową –  ale to wszystko tak do dziesiątego kilometra. Niech no tylko organizm sie rozgrzeje, rozbiega, niech minie pierwszy ból piszczeli. Niech tylko adrenalina pieprznie w głowę a nogi złapią rytm – wtedy wszystkie zasady i postanowienia są nieistotne. Wtedy liczy sie tylko rytmiczny stuk butów i kolejne połykane metry.

Uwielbiam się temu poddawać, dlatego wszystkie plany treningowe są kompletnie nie dla mnie. Nie potrafię założyć sobie, że dziś zrobię np interwały i będe je robił przez x czasu, bo akurat światła na skrzyżowaniu ustawią się nie tak jak trzeba, pobiegnę w innym kierunku niż planowałem, potem zahaczę jeszcze tu, dobiegnę tam, później stuknie ten magiczny dziesiąty kilometr, na którym organizm wrzuca piąty bieg i w zasadzie szkoda marnować rozbujania na jakieś interwały, czy inne fiu-bździu. Jak już biegnę –  to pobiegnę sobie dalej.
I tak jest zawsze.

Dziś też tak było. Miała być dycha, na rozbieganie, rozgrzanie po wczorajszym Core Stability (swoją drogą, niezłe manto) –  ale jak już wbiegłem do lasu, to przecież nie będę na siłę skracał drogi, tylko pobiegnę choć plan minimum. Potem było bajorko po burzy, żle dopasowane światła oraz kolka –  a przeciez nie wrócę do domu na kolce. Nie wraca się na tarczy –  więc biegałem, aż ją rozbiegałem.

Ech…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s