Awaria pralki a ból w kostce

Naczytawszy się skazanego na trening ( doskonała książka, ale o tym przy innej okazji ) postanowiłem stanąć na rękach. Uprzątnąłem pracownię ( czym zaplusowałem w oczach żony, która nijak nie mogła się tego doprosić ) wziąłem rozpęd, odbiłem się i… jak nie pierdolnę na stopę przy powrocie do stania. Aż mi się ciemno przed oczami zrobiło. Szybka myśl „chrupnęło, czy nie”? Nie chrupnęło. Nawet za bardzo nie bolało. Znaczy się miałem szczęście. Więcej szczęścia niż rozumu…

Po kilku godzinach zaczęło jednak boleć. Stopniowo, co raz mocniej, aż w końcu jasnym się stało, że z wieczornego biegu po Warszawie będą nici.  Tu się nieco spietrałem, bo za dwa dni w planach długie wybieganie ( myślałem o 28km, żeby równym rachunkiem tydzień zamknąć). Szczęśliwie zawczasu przygotowałem sobie 3kg bryłę lodu ( woda w reklamówkę i do zamrażalnika ). Młotek w dłoń, odłupane kawałki do rekamówki, na to ręcznik, wszystko razem spięte paskiem, żeby nie zlatywało z nogi i można się kurować.



W pewnym momencie słyszę przerażone „woda leci”! Wyskakuję jak z procy – patrzę – a tu woda z pralki leje się po podłodze. No to dawaj chwytać, co popadnie i wycierać…
Gdy już skonczyliśmy akcję ratowniczą zorientowałem się, że… kostka przestała mnie boleć. Całkowicie. Jak ręką odjął. Żonie nie było do śmiechu, bo ją jeszcze stres trzymał, ale co się z tego uchachałem, to moje.

Tak sobie myślę o zasłyszanych tu i tam historiach, że gdy gdzieś tam kiedyś, gdy trzeba było przeprowadzić operację na świadomym pacjencie, zadawano mu ból, który miał odwrócić jego uwagę, po czym zabierano sie do właściwej roboty. Wydawało mi się to głupie i wrzucałem to do worka  z miejskimi legendami. Po wczorajszym nie byłbym już do tego taki skory. 

Ciekawe są mechanizmy obronne organizmu, który w sytuacjach krańcowych „wyłącza” mniejszy ból po to, by cała energia mogła skupić się na tym, co w danej chwili najważniejsze. Ciekawe o tyle, że gdyby można było kontrolować „przełącznik” określający, co jest dla organizmu ważne, a co niegroźne, można by „wyłączać” ból, przestawać go odczuwać. 

Nie mam pojęcia, jak to działa, ale historie o ludziach nieczułych na przestają brzmieć nieprawdopodobnie

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s