Faceci wolą deski

Na razie jeszcze cisza i spokój. Sen zimowy w pełni, w siłowniach tylko koksowniki ze stażem albo noworoczni zapaleńcy. Zimno, mroźno, nikomu nie chce się z domu wychodzić.
Styczeń pełną gębą
Niech no tylko wiosna przyjdzie – wszystko stanie na głowie. Znowu zacznie się ogólnopolski szał na fit sylwetkę i sześciopak w sześć tygodni. Znowu zacznie się odmienianie szóstki Weidera przez wszystkie przypadki. Znowu zewsząd będzie słychać „umpfff, umpff, umpff” i akcja „pompa na sześciopak” ruszy z przytupem oraz przyświstem.

Zanim jednak dostaniemy zbiorowego zajoba, warto przeczytać (krótki!) artykuł o pewnym eksperymencie, z którego wynika, że brzuszki, skłony, ławeczki itd, wcale nie są najlepszym sposobem na zbudowanie sześciopaka. Amerykańscy naukowcy (no bo którzy inni mają kasę na takie badania) przeprowadzili eksperyment, w którym grupie ludzi popodłączali przewody do brzucha i kazali im robić różne na ów brzuch ćwiczenia.
I co się okazało?
Otóż okazało się, że największa aktywność mięśniowa w okolicach sześciopacznych miała miejsce podczas robienia… deski.

O tym, jakim deska jest killerem wiedzą ci, którzy jej spróbowali.  Nie wygląda może tak spektakularnie jak brzuszki na skośnej ławce, ale nie dajcie się zwieść pozorom – deska was przeżuje, deska was wypluje, po desce będziecie leżeć jak kłoda.
To, co się podczas deski dzieje z organizmem bardzo ładnie obrazuje focie poniżej.

plank

Ponieważ ćwiczenie deski nie wymaga ani sprzętu ani czasu (kto wytrzyma pięć minut ten jest zuch, co się zowie) wymyśliłem sobie taki prosty czelendż o słodkiej nazwie „miesiąc na desce”. Plan jest banalny – codziennie poświęcam kilka minut na deskę w trybie minuta ćwiczenia/minuta odpoczynku, powiedzmy, cztery serie po minucie na start. Codziennie też wydłużam czas o 10 sekund.
Po miesiącu powinno to dać 4 serie po 5 minut. Brzmi wariacko – ale przecież nie takie wariactwa się robiło 😉

Poza tym, najwyżej mi się nie uda.
A jak się jednak uda…

Reklamy

2 myśli w temacie “Faceci wolą deski”

  1. Ty nie bądź taki cfaniak. Jak już wytrzymasz te 4 minuty, to podnieś najpierw jedną rękę, potem drugą rękę, następnie to samo z nogami.
    A dla odpoczynku deska bokiem (świetnie wycina boczne schabiki ;)). A potem skłony w desce bokiem.
    Wyższym levelem jest dodanie do zabaw bokiem ciężarków.
    U mnie w zeszłym tygodniu właśnie zakupili nowe ciężarki… 😉

    Polubienie

    1. Rozumiem, że wersji ostatecznej mam podnieść obie ręce i obie nogi i utrzymać się na wentylu 😉

      Na razie chcę dojść do poziomu 4x5min (co samo w sobie jest już wariactwem – ale niech tam) a potem będę myślał o utrudnianiu.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s