Najgorszy trening

Czekałem na ten trening. Specjalnie zrobiłem sobie weekend wypoczynkowy – niech ciało odpocznie, niech psychika nabierze chcicy i w poniedziałek dam takiego ognia, że kettle będą fruwały.
Taki był plan.

Całą noc z niedzieli na poniedziałek lało. Zanim zaprowadziłem córę do przedszkola miałem już mokro w butach.  Może odpuścić? Nie, nie po to czekałem, żeby mnie teraz deszcz wystraszył. Więc siup do autobusu, godzinka w korku (bo to przecież poniedziałek rano i deszcz pada), chwilka z buta przez Lemingrad i cyk, jestem w boxie.

W planach była zmodyfikowana Annie – pół kilometra wkupnego z dziesiątką na ramieniu, następnie Double Unders i X-crunch w opcji 50-40-30-20-10 i na koniec, w ramach deseru kolejne pół km z piłą lekarską.
Znam tego WODa, lubię go – więc zapowiadała się fajna zabawa.

Rozgrzewka poszła super. Skakaneczka śmigała jak wściekła, double coraz lepiej wychodziły. Troszkę kettla, troszkę sztangi (coraz lepiej mi te przysiady idą) i bierzemy się za robotę.
Zegar start.

Wkupne poszło jak bajka – pół km w 3 minuty z lekkim hakiem. Myślami odhaczając kolejny mały sukces chwytam się za skakankę i po chwili czuję piekący ból łydek. Co to jest? Przecież się rozskakałem. Jeszcze raz, no ojciec, dajesz…
Ciach po łydkach.
No co to kurwa  jest, weź się chłopie w garść.
Ciach po łydkach.
Nie no, spokojnie. Skup sie na tym, co robisz.
Ciach.
WEŹ SIĘ SKUP.
Ciach.
WEŹ.SIĘ.KURWA.SKUP.
Ciach. Ciach. Ciach…

Powiedzieć, że nie idzie mi skakanie, to duży komplement. Porażka po całości. Skaczę po 4, 5 singli – jak na pierwszym treningu, jakbym nigdy w życiu nie skakał. Wściekam się, bo jeszcze chwilę temu powietrze furczało od skakanki – a tu  gówno, rondo – tłukę sobie tą linką po nogach i tyle mojego skakania.
Noż kurwa mać…

Zaczynam kombinować jak prima balerina: a może w złym miejscu skaczę, może podłoga jest nierówna. Przesuwam się w bok – to samo. W drugi bok – to samo. Może coś ze skakanką? A gdzie tam – boxowymi walę po łydkach tak samo, jak własną. Planowo powinienem już drugą rundę robić – a tu jeszcze połowy pierwszej nie widać. Wściekam się i miotam. Mam ochotę jebnąć skakanką o ścianę, rzucić ten trening w pizdu i pójść do domu.
No nie jest to mój dzień.

Zara zara, jakie do domu? To po to się tu tłukłeś, żeby teraz podwinąć ogon? Taki z ciebie fajter? Może się jeszcze kurwa popłaczesz, co? Tak, weź się rozhisteryzuj, na pewno chłopaki cię pocieszą i pogłaszczą po głowie. Na pewno podziękują za szczeniackie zachowanie i niepotrzebne nerwy. Weź się kurwa w garść i rób swoje tak długo, aż zrobisz. Dziś nie idziesz na rekord, dziś walczysz o przetrwanie. Bierz tą skakankę i nakurwiaj, choćby sobie po łydkach. Rozumiesz?
Dajesz ojciec, dajesz!

Ostatnia runda zastaje mnie w trzydziestej trzeciej minucie. Z ulgą zarzucam dychę na ramię i zapierniczam 6 kółek wokół boxa. Niech to się jak najszybciej skończy. Chcę wyjść i zapomnieć o tym treningu.
Gdy rzucam piłkę na ziemię zegar pokazuje 36:45.
Co za porażka. Idź ty ojciec w pizdu…

Szum prysznica uspokaja i zaczynam myśleć trochę rozsądniej.
Kolejno odlicz:
– przyjechałeś na trening mimo dupnej pogody? Przyjechałeś.
– jest progres z przysiadami? Jest.
– wypróbowałeś nowe ćwiczenia z kettlami? Wypróbowałeś.
– zrobiłeś dobre rozciąganie? Zrobiłeś.
Więc jedynym, co ci nie wyszło, był WOD. Jest  4do 1 – więc nie ma co płakać. Nawet, jeśli zjebałeś tego WODa (a nie oszukujmy się, tak właśnie było) to nie odpuściłeś, walczyłeś do końca i zrobiłeś, co było do zrobienia. Może na tablicy rekordów tego nie zapiszesz, ale zrobiłeś to – i tylko to się liczy. Szło jak kurwie w deszcz a ty nie wymiękłeś – więc nie marudź ojciec i bierz się w garść. Reszta dnia przed tobą…

I naprawdę, przestań się nad sobą rozczulać. Dostałeś lekcję pokory, że nie wszystko zawsze od ciebie zależy. Czasem po prostu coś się zesra i nic na to nie poradzisz.
I wtedy nie ważne, jak walczysz. Ważne, że do końca.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s