Nie spać na lekcjach

Niepełnosprawni, czy to spotykani w tzw. realu, czy w Internecie, zawsze przypominają mi o tym, jak łatwo wszystko można stracić. Są jak średniowieczne „memento mori” – pamiętaj ojciec, chwila nieuwagi, głupi  niefart i zamiast fikać na handstandy możesz lizać łapy na wózku inwalidzkim. Uważaj i nie fisiuj chłopaku. Ciesz się tym co masz.  Nie marudź i doceniaj!

Czasem jednak zdarzają się inni niepełnosprawni –  tacy, którzy pomimo kalectwa prezentują formę godną pozazdroszczenia przez 99% młodych zdrowych byczków. Najczęściej widuję ich na  filmikach, bądź zdjęciach – rwą sztangę jednorącz, robią iron mana na protezach czy wspinają się po linie siedząc na wózku inwalidzkim.
Nieprawdopodobne rzeczy…

Gdy ich tak oglądam, poza nieskrywanym podziwem i szacunkiem, zastanawiam się czy paradoksalnie nie mają łatwiej. Wiem, brzmi to absurdalnie i bluźnierczo, ale zanim odsądzicie mnie od empatii i zdrowego rozsądku pozwólcie mi wyjaśnić, skąd takie myśli.

Człowiek wiodący „normalne” życie zazwyczaj marnotrawi je na masę pierdół , spala się na rzeczach nieistotnych, ekscytuje bzdurami, pozwala by czas leciał mu przez palce bo przecież „ma całe życie przed sobą”, wszystko zdąży. A potem nagle okazuje się, że to jego „całe życie” nagle miga mu przed oczami, bo idiota na drodze, bo źle postawiona noga, bo dopadająca znienacka choroba, lub inny nieszczęśliwy splot wydarzeń.

Gdy jakimś fartem  uda mu się z tego wyjść obronną ręką, przychodzi otrzeźwienie –  zaczyna rozumieć, że nic nie jest pewne, nic nie jest dane na zawsze, że w każdej chwili można wszystko stracić. Świadomość ta daje mu ogromną przewagę, potężnego energetycznego kopa do działania –  wie, że ma wszystko do stracenia dlatego nie może sobie pozwolić na luksus marnowania czasu na pierdoły. To jedyny czas jaki ma i ma go coraz mniej –  więc ciśnie go jak przysłowiową cytrynę.

Każdy, kto uprawia jakikolwiek sport wie, że 95% sukcesu bierze się z głowy. To głowa wygania na trening, to głowa daje motywację, to głowa wysyła sygnały nerwowe do mięśni każąc im pracować do i poza granicami wytrzymałości. Dlatego pomimo fizycznych ograniczeń niepełnosprawni  mają swoistą „przewagę” nad zdrowymi. Sport nie jest dla nich kaprysem, tylko sposobem na wyrwanie się z ograniczeń okaleczonego ciała – dlatego ich determinacja jest nieporównywalnie większa, ich siła woli jest nie do pojęcia dla zdrowego człowieka. Dlatego robią rzeczy, od których oczy wychodzą nam z orbit.

Nie mam na celu deprecjonowania ich osiągnięć „bo maja łatwiej” –  wręcz przeciwnie – podziwiam ich za to, że pomimo nieszczęścia i ograniczeń robią rzeczy, które mnie, zdrowego faceta w sile wieku wpędzają, może nie w kompleksy, ale sprowadzają do pionu i pokazują miejsce w szatni. Są dla mnie niesamowitą inspiracją i motywacją –  bo skoro oni mogą, to jakie ja mam argumenty za tym, żeby nie móc?

Niepełnosprawni mogą nas, zdrowych koni, wiele nauczyć – o sile woli, o determinacji, o tym, jak cenny jest czas, który mamy i jak bez sensu jest go marnować. Dają nam te lekcje, nawet nie za friko, ale „dopłacając” swoim zdrowiem. Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, to oni płacą za to, żebyśmy mogli coś zrozumieć. Uczą nas o wartości życia.
Przekimać taką lekcję do duży błąd.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Nie spać na lekcjach”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s