Kto rano wstaje ten rano trenuje

Wielu znajomych dziwi się, jak mogę wstawać na treningi o piątej rano. Dla wielu z nich pobudka o takiej porze to zachowanie zgoła niehumanitarne. Normalny człowiek nie wstaje o takiej porze, normalny człowiek śpi.
To prawda, ale ja nie jestem normalny 😉

Żeby człowiek zaczął cokolwiek ze sobą robić musi mu się najpierw chcieć. Jeśli się nie chce –  to nie ma co się na siłę zmuszać, bo nic z tego nie wyjdzie. Nie chce ci się? Nie masz motywacji? Nie czujesz wewnętrznego imperatywu? To daruj sobie.
Gdy miałem nawał obowiązków a zależało mi na porannym wybieganiu, organizm sam się budził między 4.30 a 5 rano. Bez budzika. Otwierałem oczy (z  trudem, a i owszem) ubierałem się i wychodziłem. Nikt mnie nie musiał do tego zmuszać i motywować – po prostu chciałem – chciałem tak bardzo, że organizm podświadomie budził się o właściwej porze. Wiem więc, że się da –  wszystko jest kwestią tego, jak bardzo ci się chce.

Załóżmy jednak, że ci się chce , tylko nie wiesz jak się za to zabrać. Chciałbyś ćwiczyć, ale masz tak ułożone życie, że w grę wchodzą tylko treningi bladym rankiem.  No, może nie takim znowu bladym, bo wracasz z pracy, kumple, piwko, telewizor, komputer – i tak cię jakoś druga w nocy zastaje. Na myśl o pobudce o piątej dostajesz drgawek –  i słusznie –  bo z treningu po trzech godzinach snu i tak nic dobrego nie wyjdzie.
Chciałbyś się przełamać, ale nie  wiesz jak?
Oto moja propozycja.

Wstań 20 minut wcześniej niż zwykle –  tyle chyba dasz radę.
Tak, wiem że twój zwyczajowy trening trwa dłużej niż 20 minut, ale tym razem potrwa kwadrans. Zanim dotrze do ciebie co robisz, migusiem (czyli na głodniaka i zombiaka) ubierasz się i wychodzisz z domu. Bez zastanowienia i rozgrzewki zaczynasz truchtać i truchtasz jak najdalej od domu. Półprzytomny, niekumaty –  to nieważne – ważne aby truchtać. Truchtasz tak 7-10 minut po czym zawracasz do domu.
Może ci sie wydawać, że to strata czasu a nie trening – ja uważam inaczej. Właśnie pokonałeś swojego lenia –  i to tego najsilniejszego, bo porannego. Może nie zrobiłeś zakładanych kilometrów, ale siłą charakteru ustanowiłeś nowy rekord. Pokazałeś sobie, że możesz, że dasz radę. Złamałeś pierwszą barierę.

Następnego dnia zrób to samo, tylko wstań 25 minut wcześniej i odbiegnij nieco dalej. Trzeciego zrób pół godziny. Nie myśl o dystansach i wynikach. Najbliższe dwa tygodnie będziesz ćwiczyć siłę woli, która, powie ci to każdy biegacz, jest równie ważna jak siła nóg. Dzięki nogom robisz treningi a siłą woli ustalasz rekordy – czyli dokładnie to, co robiłeś przez ostatnie kilka dni. Przecież zazwyczaj masz problem ze wstaniem z łóżka –  a tu proszę, robisz półgodzinne poranne treningi. Potruchtać wieczorem to każdy potrafi,  a ilu znasz ludzi, którzy jak ty zrywają się bladym świtem?
Otóż to – witamy w gronie kozaków!

Kluczem do porannego biegania jest… poranne wstawanie. Niestety, inaczej się nie da. Pierwsze dwa tygodnie mogą być torturą, ale z czasem zaczniesz się do tego przyzwyczajać oraz… chodzić wcześniej spać. Organizm to takie sprytne bydlę, że szybko zaadaptuje się do nowego trybu życia i zacznie gasić światło wcześniej, skutkiem czego będziesz spać tyle samo, co do tej pory (czyli będziesz się wysypiać)

Przestawienie się na poranne treningi, poza początkowym bólem wstawania ma kilka, moim zdaniem olbrzymich zalet.

  • Im wcześniej wstajesz tym więcej masz czasu. Owszem, przewracanie się z boku na bok jest fajne, ale potem nie narzekaj, że z czymś nie zdążasz. Chcesz mieć więcej czasu – przestań go marnotrawić. Chcesz zrobić trening –  idź go zrób –  a potem nie przejmuj się tym, że coś w robocie wypadło, czy znajomi na piwko zapraszają. Ty swój trening już odhaczyłeś; ty już możesz.
  • Po porannym treningu wracasz obudzony i pełen energii. To bez znaczenia, że wyszedłeś głodny, ćwierćprzytomny i truchtałeś potykając się o własne nogi. Organizm dostał rozruchowego kopa, krew zaczęła szybciej krążyć, pobudziłeś ciało do funkcjonowania i, co najważniejsze, zrobiłeś to bez trucia go kofeiną czy innym syfem.
  • Rozpędzony organizm to rozpędzony metabolizm,  a  rozpędzony metabolizm –  teraz uważaj – spala sadło nawet wtedy, gdy przestałeś ćwiczyć. Tak, Tak! Dałeś ciału kopa, postawiłeś w stan alarmowy i teraz ta rozpędzona maszyneria działa w trybie turbo (i w takim też trybie spala). Masz ochotę na kawałek ciacha? Teraz jest na to idealnym moment. Nawet jak wciągniesz za dużo, to przed tobą jest cały dzień – spokojnie to wszystko przepalisz.
  • Biegając na głodniaka i zombiaka oswajasz organizm z dyskomfortem. Nie takim na pół gwizdka,  ale z solidnym hardkorem.  Jesteś głodny, nieprzytomny i  wyciskasz z siebie energię, której (teoretycznie) nie masz. W ten sposób budujesz swoją siłę woli oraz zdolność do pracy w mega niesprzyjających warunkach, co bardzo przydaje się w trakcie startów. Teraz pewnie jeszcze nie myślisz o maratonie, czy nawet połówce, ale uwierz mi, zwróci ci się to, gdy zechcesz pobiec choćby pierwszą w życiu dychę.
  • Poranne bieganie reguluje działanie organizmu. Wysiłek to dla organizmu sytuacja stresująca, więc nie zdziw się, jak już w trakcie biegu poczujesz ciśnienie na zwieracz. Wystraszony organizm będzie próbował pozbyć się zbędnego balastu, ale wytrzymasz. Wytrzymasz bo musisz. A potem zdziwisz się, że nawet w dni beztrenningowe, będziesz odwiedzać kibelek z dokładnością co do kwadransa 😉

Kluczem do porannego wstawania jest wczesne chodzenie spać. W tej kwestii jestem przypadkiem specjalnym, bo śpiący robię się już w okolicach 22giej. Ktoś może powiedzieć, że o tej porze to się dopiero życie zaczyna, że dopiero człowiek ma chwilę dla siebie, obowiązki ogarnął, oddech złapał –  ale mnie to nie przekonuje. Obowiązków mam tyle, co każdy dzieciaty facet: dziecko zaprowadzić do przedszkola, potem praca, czasem przyprowadzić, nakarmić, wykąpać, bajkę przeczytać, dom ogarnąć. Wydaje się tego dużo, ale zazwyczaj w okolicach 19tej, max 20tej wszystko jest już zrobione i pozamiatane. Pozostają 2-3 godziny wolnego i, prawdę mówiąc, więcej nie potrzebuję. Wystarcza mi tego na treningi i wszystkie pozasportowe aktywności. Mam czas na wszystko.

Siedzenie do późna w nocy jest u mnie, poza względami rodzinnymi, niemożliwe z tego prostego powodu, że po wieczornym treningu nie mam siły na nocne posiadówki. Po prostu. Jestem tak zmordowany, że robię, co mam do zrobienia i 22-23 odmeldowuję się.
Jeśli zatem jesteś typem nocnego Marka, który zarywa nocki i nie umie przejść w „dzienny” tryb funkcjonowania, daj sobie w dupę na wieczornym treningu – ale tak oporowo, żeby do domu wracać na oparach. Po godzinie, dwóch, gdy opadnie adrenalina odmeldujesz się jak niemowlę i jak niemowlę spać będziesz do rana. Dwa dni później (daj sobie czas na regenerację) powtórz to samo, potem  znowu i znowu –  aż w końcu sam z siebie zaczniesz czuć senność  przed północą.

Jak mawia (bardzo mądre) powiedzenie: Chcący szuka sposobów a nie chcący powodów.
Sposób już znasz   – teraz musisz tylko chcieć.

Reklamy

3 myśli na temat “Kto rano wstaje ten rano trenuje”

  1. Święte słowa. Świetne słowa. Sam od kilku miesięcy przeszedłem na trening poranny – pobudka o 4.00, kawa, czasami jakaś bułka z dżemem, garść porannej lektury cyfrowej i około 5.00 można iść pobiegać. Powrót do domu około 6-6.15. Prysznic, kawa. Pobudka młodego, żona na 7:30 do pracy a ja na luzaka na 8.00. Organizm z rana naładowany i chce się żyć. Wiem, wiem – akurat mam taki plan dnia a nie inny (i chwała za to). Ale po pracy nie mam szans by wyjść na trening ze względu na dodatkowe obowiązki. Spanie od 23-24.

    Polubienie

    1. 4 rano? Podziwiam 🙂
      Ja wstaję o piątej, zjadam łyżkę miodu,żeby mieć na czym wystartować i lecę. Gdybym miał robić sobie rano posiłek, coś czytać i dopiero wówczas iśc na trening, bankowo wóciłbym do łóżka. AŻ TAKIEJ siły woli to ja nie mam 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s