Ja ci k**wa dam słabą płeć!

Jakiś czas temu w internecie pojawił się filmik, na którym Stacie Tovar, jedna z lepszych CrossFiterek, co na sztangę kładzie ciężary od których zwykły facet dostaje wylewu krwi do mózgu, pokazuje się od  (dla jej fanów) niecodziennej strony – umalowana, wystrojona –  w wieczorowej kiecce siedzi i gra na forteklapie. Rzewna melodia przeplata się z przebitkami z treningu a wszystko to sprowadza się do podsumowania, że poza siłą jest też w niej i piękno. Że nie jest tylko terminatorem, który wywija kilogramami nad głową, ale też wrażliwą, delikatną kobietą.

Oglądałem ten film i miałem wrażenie, że ktoś tu bardzo mocno usiłuje mnie przekonać, że nie jest wielbłądem.

Masa, pompa i plażowa sylwetka

Uprawianie sportów siłowych sprawia, że nabiera się „siłowej sylwetki” – to głównie dla niej panowie wiosną wykupują karnety na siłownię. Mało który mówi, że chce być silny – bo to oznaczało by że nie jest a do tego żaden się nie przyzna – tylko że chce dobrze wyglądać. Chce wyglądać na zdrowego i silnego.
W przypadku kobiet większość chce tylko wyglądać dobrze –  siła nie jest im do niczego potrzebna. Są jednak kobiety, które poza fajną sylwetką interesuje także siła i sprawność. Mało tego –  są również i takie, które interesuje głównie siła i sprawność a fajna sylwetka jest dla nich czymś, co pojawia się niejako przy okazji rozwijania siły.
Zdecydowana większość zawodniczek CrossFit Games rekrutuje się z tej ostatniej grupy.

sam

Widziały gały, w co się pakowały

Decydując się na rozwijanie siły człowiek godzi się (a często oczekuje wręcz) że będzie wyglądał na silnego –  czyli mówiąc wprost, że będzie miał duże, silne, wyraźnie widoczne mięśnie, dzięki którym będzie w stanie dźwigać ciężary. W przypadku kobiet oznacza to, że będą podobne do facetów. Tak tak – już słyszę ten syk oburzenia – ale spójrzmy na to na chłodno (albo przynajmniej spróbujmy).

Zacznę od banału, ale ten banał to podstawa więc zacząć od niego trzeba. Od tysięcy lat stosunki damsko męskie wyglądają (w dużym uproszczeniu) tak, że facet ma być silny a kobieta ponętna. Wiem że feministki i studentki gender-fikołków już ostrzą na mnie osinowe kołki, że patriarchat i społeczeństwo opresyjne, ale tak to wyglądało.  Facet miał zapewnić byt i bezpieczeństwo a kobieta być na tyle atrakcyjną, by ten największy i najsilniejszy wybrał właśnie ją. Owszem, musiała mieć sporo siły by ogarnąć czeredę dzieciarni i chałupę z obejściem,  ale jak przyszło się do siłowej roboty to było to zadanie dla chłopa.
Dopiero ostatnie kilkadziesiąt lat przyniosło zmiany w tym temacie. Współczesnym kobietom wyzwolonym może się to wydawać obrazoburcze, ale niech zapytają swoich babek, jak jeszcze 50 lat temu wyglądały relacje damsko-męskie.

ty lubisz tak, a ja znów to wolę na wspak

Wiadomo, że zawsze znajdą się wyjątki, że każdy ma swoje potrzeby i upodobania, ale z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że facetom podobają się babki, które nie przypominają ich samych, zaś kobietom faceci, którzy nie wyglądają i zachowują się jak ich koleżanki. Nie znam kobiety, którą kręciłby pizdowaty hipster w liliowych rurkach ani faceta, który na ulicy obejrzałby się za zapaśniczką 80kg żywej wagi – a ponieważ i ja i moi znajomi jesteśmy „zwykłymi Kowalskimi” chyba mogę przyjąć, że ogólnie rzecz biorąc kręcą nas  (kobiety i mężczyzn) przeciwieństwa. Szukamy tego, czego sami nie mamy.
Rzecz jasna, istnieje dość wąska grupa pasjonatów sportu i fitnesu, dla których umięśniona kobieta będzie spełnieniem fantazji. Znajdą się też zapewne kobiety dominujące, dla których rozmemłany hipsterzyna będzie idealnym partnerem,  ale są to grupy na tyle małe, że w skali ogólnospołecznej można je zwyczajnie pominąć.

hipster-subkultur

Skoro kręci nas to, że jesteśmy różni, uprawianie aktywności do niedawna zarezerwowanych dla drugiej płci automatycznie stawia nas w „obyczajowej szarej strefie” –  bo nagle przestajemy się różnić. Szczęśliwie zmiany kulturowe galopują co sił w nogach i to, co 15 lat temu było dziwactwem dziś jest już zwyczajne. Już nikt nie patrzy podejrzliwie na babkę na motorze, choć facet na zajęciach z baletu to wciąż jeszcze widok niecodzienny.
Rzecz w tym, że nasze zajęcia –  ów motór, czy balet –  to są nasze „role drugoplanowe” i łatwiej jest nam zaakceptować „ekstrawagancje” na tym polu.  Zachowania nietypowe zahaczające o „role pierwszoplanowe” –  czyli naszą fizyczność, seksualność, są dużo trudniejsze do zaakceptowania ponieważ nie dotyczą kultury i obyczajów, tylko rzeczy absolutnie podstawowych i pozarozumowych, najbardziej pierwotnych z pierwotnych.

baba z brodą i mientka faja

Najprościej byłoby napisać „kobieta dźwigająca ciężary jest nieatrakcyjna dla facetów bo wygląda jak facet” – ale byłaby to zwyczajna bzdura, bo wystarczy obejrzeć fotki Christmass Abott i całą tą teorię o nieatrakcyjności i wyglądaniu jak facet można o kant dupy potłuc.

9805cff203f77d80a94cd8494bf6257f

Christmas-Snatch

Nie zmienia to jednak faktu, że na pewnym etapie umięśnienia sportsmenki przestają być postrzegane przez większość zwyczajnych facetów jako atrakcyjne. Tu znowu można złośliwie powiedzieć, że „pewnie myślą tak chudeby, które wnosząc zgrzewkę wody odpoczywają na każdym półpiętrze” – ale to też będzie pudło. Wśród moich boxowych znajomych powszechny jest podziw dla CrossFiterek z czołówki, ale zazwyczaj wraz ze słowami podziwu pada stwierdzenie, że z wyglądem to już nie ich gust. Owszem, są wyjątki typu Camille, czy Christmas –  ale zachwyty nad nimi biorą się z tego, że to po prostu piękne babki są a ich uroda sprawia, że chłopaki przymykają oko na muskulaturę.  Sam Briggs to też sportowiec pierwsza klasa, ale jest mniej urodziwa od Camille, czy Julie Foucher i nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by powiedział o niej, że to fajna, atrakcyjna kobitka.

briggs_smile

farmazony z internetu

Rekordy popularności wśród kobiet bije internetowy mem „strong is the new sexy”. Kiedyś sexy było szczupłe ciało, dziś sexy jest siła – starają się nas przekonać pozujące na memach umięśnione babeczki. Nie da się ukryć – co jedna to bardziej atrakcyjna od poprzedniczki, więc pewnie rację mają. Rzecz w tym, że nie są atrakcyjne dlatego że są silne, tylko dlatego że mają ładne buzie, zgrabne ciała i są dobrze w photoshopie wyretuszowane. Ich siła nie ma tu nic do rzeczy. Na żadnym z tych memów nie widziałem nikogo o urodzie Sam Briggs (czy posturze sztangistki wagi ciężkiej, która niewątpliwie silna jest jak tur) –  a to dlatego, że w jej przypadku tekst „strong is sexy” byłby zupełnie niewiarygodny.

255367_398534070210514_602556423_n

„Sexy” oznacza budzące pożądanie. Seksowna kobieta to ta, która swym wyglądem/zachowaniem  jest atrakcyjna dla mężczyzn. Rzecz jasna, możemy sobie wmawiać że jest inaczej, że liczy się wnętrze i tak dalej, ale seks to kwestia instynktu a tego nie da się ogłupić teoriami i założeniami. Instynkt wie swoje i w przypadku facetów wie tyle, że siła u kobiety to nie jest to, co ich kręci. Faceta kręci wygląd. To, czy babeczka  podrzuca trzydzieści, czy sto trzydzieści nie ma żadnego przełożenia na to, czy jest dla niego atrakcyjna, czy nie. Liczy się to, jak wygląda. Gdyby faktycznie kobieca siła była sexy, boginiami męskich fantazji byłyby enerdowskie pływaczki i rosyjskie sztangistki.

strong_is_sexy

Mezaliansów niet

Facetom podobają się wysportowane babki. Nie przeszkadza im, że mają mięśnie – niektórzy nawet to lubią – ale gdy kobieta zaczyna przypominać atlas anatomiczny to jest to już atrakcja dla konesera. Terminatory pokroju Briggs, czy Webb się podziwia i szanuje za wyniki, ale jeśli chodzi o zachwyty nad atrakcyjnością –  z tymi jest bardzo oszczędnie.
Nie znam ani jednego faceta, któremu podobałyby się kobiety uprawiające bodybuilding –  ale to pewnie dlatego że sam się tym sportem nie zajmuję i nie mam zbyt wielu znajomych wśród zawodowych bodybuilderów. Mam „typowych” znajomych z typowej pracy i dla nich kobieta – siłaczka to niemal to samo co baba z brodą.  Nie oznacza to, że zawodniczki BB są niekobiece, czy nieatrakcyjne – obecność panów na pokazach mówi sama za siebie a większość z zawodniczek ma swoich mężów/facetów – tak się tylko dziwnie składa, że większość z nich wywodzi się ze środowiska sportowo-kulturystycznego.
Napakowane babki podobają się napakowanym facetom – tak to po prostu wygląda.

women_bb

Podobnie sytuacja ma się w innych dyscyplinach – wystarczy zrobić szybki rekonesans po Facebooku, by jasnym się stało, że ludzie uprawiający sport na poziomie zawodowym wiążą się z osobami z tej samej, albo pokrewnej dziedziny. Mezalianse w stylu ona ciężarowiec i on główny księgowy raczej nie występują, za to normą są zestawy on-sportowiec/kulturysta, ona – instruktorka fitness, tudzież sportsmenka w innej dziedzinie.
Swoi trzymają ze swoimi.

Jasne zasady

Decydując się na sport na poziomie zawodowym, człowiek godzi się z tym, że będzie wyglądał adekwatnie do danego sportu – a w przypadku sportów siłowych oznacza to tyle, że nie będzie wyglądał „standardowo” ( i nie mam tu na myśli 20kg nadwagi, czy piwnej ciąży). Owszem, Kalendarz Dominiki Cudy pokazuje, że sportsmenki mogą wyglądać MEGA SEKSOWNIE, ale żadna z nich nie ma postury typowej zawodniczki CrossFit Games, ponieważ nie rwą masy ciała nad głowę i (zakładam) nie wciągają koksu na hałdy. Na dwanaście dziewcząt z kalendarza, tylko dwie uprawiają sporty związane z większymi ciężarami  (CF i siłownia, przy czym nie wyglądają na weteranki w tych dyscyplinach) cała reszta zaś uprawia sporty związane z gracją, zwinnością, bądź wytrzymałością i efekt jest taki, że oczu od monitora oderwać nie można

Mam to  w dupie

Idę o zakład, że gdyby zapytać kobiety dźwigające ciężary, czy bycie atrakcyjną dla zwykłych (albo jakichkolwiek innych) facetów jest dla nich istotne, zdecydowana większość odpowiedziałby, że ma na to wyjebane, albo przynajmniej jest im to obojętne. Kobiety dźwigają dla siebie. Kobiety chcą być silne. Kobiety mają w dupie co faceci o tym myślą, bo nie trenują dla facetów tylko dla siebie. Co prawda życie uczy, że im bardziej człowiek podkreśla, że mu na czymś nie zależy tym bardziej jest na odwrót – ale załóżmy że w tym przypadku faktycznie mają na facetów wywalone, że liczą się tylko kilogramy i przyrost masy mięśniowej.
Skoro zatem liczy się siła i bycie niezależną, to co ten film z forteklapem? Po co to ten przekaz, że nie jestem tylko terminatorem, jestem też kobietą, jestem piękna, zmysłowa, seksowna i wrażliwa?

tovarDumbbell

Żeby dojść do wyników i postury Stacie Tovar trzeba poświęcić wiele lat i wypić cysternę suplementów. Przez te wiele lat było wiele okazji do refleksji, że uprawiając męski sport, nabierając męskiej sylwetki siłą rzeczy przechodzi się na „męską stronę”. Ja wiem, że nie ma czegoś takiego jak „męski sport” czy  „męska strona”, że w tych czasach wszyscy mogą wszystko, ale ewolucja jest nieubłagana i ma w dupie to, co się w ciągu ostatniego półwiecza w obyczajowości wydarzyło. Z ewolucyjnego, instynktownego i pozarozumowego punktu widzenia wydatne mięśnie są atrybutem mężczyzny i kobieta z takimi mięśniami będzie przez większość facetów postrzegana przynajmniej jako ktoś „pośrodku”.
Rzecz jasna, cały czas mówimy o kimś z „bicepsami jak Briggs” a nie wysportowanej babce i o standardowym facecie a nie zawodowcu z meldunkiem na siłowni – bo jak już wspomniałem, panowie dźwigający ciężary miewają mocno nietypowe gusta, czego przykładem może być frekwencja na pokazach damskiego bodybuildingu 😉

Nie jestem wielbłądem, naprawdę

Mamy więc babkę, która od lat szarpie żelazem, robi to świadomie i z premedytacją. Doskonale wie, jaką drogę wybrała i jakie są tego społeczne konsekwencje. Skąd więc nagle ta potrzeba manifestacji swojej „drugiej strony”? Może jestem cyniczny, ale dla mnie jest to tak samo wiarygodne, jak gdyby jakiś telewizyjny celebryta robiący z siebie regularnie pajaca – taki Jacyków na ten przykład – nagle pokazał się od dojrzałej, wyważonej strony i usiłował mnie przekonać, że poza zachowywaniem się jak rozhisteryzowany gimnazjalista potrafi też być męski i zdecydowany.
Chyba zastrzeliłbym go śmiechem.

Nic Ci do tego.

Uprawianie męskiego sportu implikuje męskie zachowania. Robiąc coś latami przez kilka godzin dziennie siłą rzeczy przesiąka się zachowaniami charakterystycznymi dla danej aktywności  i tak jak faceci uprawiający balet robią się coraz delikatniejsi i gładcy w ruchach, tak kobiety dźwigające ciężary robią się coraz bardziej szorstkie w obejściu – zmienia się ich postura, słownictwo, sposób zachowania. Nie dzieje się to z dnia na dzień i niekoniecznie musi oznaczać zmianę w enerdowską sztangistkę, ale po kilku latach i dziesięciu kilogramach masy mięśniowej, czy nam się to podoba czy nie, odejście od „standardów” jest jak najbardziej widoczne ponieważ jesteśmy nie tylko tym, co jemy, ale też tym, co robimy.

CFwomen300

Daleki jestem od oceniania takich wyborów, bo każdy człowiek robi tak, by czuć się ze sobą jak najlepiej i dopóki nie krzywdzi tym innych – nie mój to interes, co robi. Chcą kobity rwać sztangę – niech rwą. Chcą mieć bicepsy jak Briggs – niech mają. Chcą być silne i niezależne –  niech będą. Świat jest pełen różnorodności i na pewno każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Nie kupuję tylko filmiku, w którym napakowana mięśniami sportsmenka przebiera się w wieczorową kieckę (spod której i tak widać, że jest fest nabita) i próbuje mnie przekonać, że jest wrażliwą istotą. Nie kupuję tego, bo jest to dla mnie odpowiednik sytuacji, w której pizdowaty hipster nagle zapuszcza brodę, wciska się w stare dżinsy, flanelową koszulę i próbuje udawać twardego faceta.
Nie wierzę w takie przebieranki.

Nie da się ciastka zjeść i ciastka mieć. Tak, jak nie można być męskim mieszkającym z rodzicami 30to latkiem tak nie można być wrażliwą i romantyczną „ciężarówką”. Wybory, których dokonujemy w życiu zmieniają nas i im dłużej w nich trwamy tym bardziej są nieodwracalne.
Rzecz w tym, by przyjąć konsekwencje tych wyborów i nie grać kogoś, kim się nie jest.
No, chyba że po pijaku –  ale to tzw. „okoliczności łagodzące” 😉

Reklamy

22 myśli w temacie “Ja ci k**wa dam słabą płeć!”

  1. trafne… ale teraz nie Jacykow a Witkowski jest nadwornym pajacem mediów, trend z „skinny is sexy” zmienił się w „fit is the new sexy” i to jest fajne, bo chude laski może i dobrze wyglądają w ubraniach, ale fit laski dobrze wyglądają nago 🙂

    „strong is sexy” jedynie w wydaniu mentalnym – jeśli chodzi o kobiety 🙂 a co do hipsterów – daj takiemu pcv i ręce mu opadną!! jestem pewna!! i jeszcze strzeli fochem:)

    Polubione przez 1 osoba

  2. No dobrze, postaram się nie zawieść autora i trochę pohejtować.
    Jak ja lubię te szowinistyczne argumenty o ewolucji! Rozumiem, że facetów kręcą laski którym obca jest depilacja (po coś nam natura owłosienie dała), z luźno zwisającym bez stanika biustem, bez makijażu? I marzą tylko o produkcji jak największej liczby dzieci? Przecież to czysta ewolucja! Kanon kobiecego piękna zmienia się z czasem (kiedyś sexy były kształty rubensowskie) i niewiele ma wspólnego z naturą. Pewnie, że czołowe cross-fitterki w głębokim poważaniu mają czy są sexy czy nie a już na pewno nie po to trenują. Ale skoro w obszarze „piękna” łapie się zarówno Anja Rubik, jak i Nigella Lawson, to i dla umięśnionej mocno kobiety miejsce się znajdzie. Wśród nich oczywiście są te bardziej i mniej atrakcyjne, tak samo jak i wśród pulchnych pań nie każda emanuje seksapilem jak chociażby taka Nigella. A nie każdy chudzielec to Anja.
    Silni mężczyźni? Nic mi o tym nie wiadomo, by zawodowi ciężarowcy czy zawodnicy sumo stanowili ideał męskiego piękna. A silni są jak cholera! W pewnych sportach ciało po prostu przestaje mieć wiele wspólnego z szeroko pojętym pięknem, niezależnie od płci.
    Co do samego filmiku – widać nawet taka twarda zawodniczka ma czasem ochotę zwyczajnie się odstawić, kieckę i szpilki założyć, ona akurat pokazała to w internecie. Skoro czuje się piękna, to fajnie.
    I co, było wystarczająco hejtersko?

    Polubione przez 1 osoba

  3. Zupełnym przypadkiem wpadłem na Twojego bloga i przyznać muszę, że z zainteresowaniem przeczytałem kilka wpisów z rzędu. Fajnie jest poczytać w jak rozmaity sposób różni ludzie odbierają crossfit, jakie miejsce zajmuje w ich życiu i co robią, by możliwie jak najefektywniej rozwijać się, jako crossfiterzy. Przeczytałbym pewnie więcej tych wpisów, ale zatrzymałem się na tym 🙂 Bo tak sobie myślę, że to debilny pomysł, żeby na łamach bloga podważać szczerość przekazu autorki internetowego fimiku. Chciała dziewczyna podzielić się z innymi złożonością swojej psychiki, charakteru, więc to zrobiła. Pokazała, że w „męskim” sporcie, jak niektórzy zwykli określać crossfit, pojawiają się bardzo wrażliwe osoby i że ich zainteresowania nie kończą się na podrzucaniu sztangi. I nagle pojawia się polski obserwator i komentator światowej sceny crossfitowej, który zdaje się zna bohaterkę filmiku lepiej od niej samej 🙂 No, taka właśnie sytuacja… 😀

    Polubienie

  4. Odnosząc się do Twoich słów: „Skoro zatem liczy się siła i bycie niezależną, to co ten film z forteklapem? Po co to ten przekaz, że nie jestem tylko terminatorem, jestem też kobietą, jestem piękna, zmysłowa, seksowna i wrażliwa?” już wyjaśniam 😉 a to dlatego, że kobiety lubią komplementy, pomimo iż słyszą zewsząd, że są świetnymi zadownikami, to nie wystarcza, chcą też słyszeć komplementy na temat urody, ubrać czasem sukienkę, szpilki, zrobić make up i być poprostu KOBIETĄ

    Polubienie

    1. Ja to doskonale rozumiem, ale jest to dla mnie tak samo spójne i trzymające się kupy jak jacyków, który nagle ubrał się w elegancki garnitur i wypowiada wyważone opinie na temat bycia mężczyzną 😉

      Polubienie

  5. „Nie kupuję tylko filmiku, w którym napakowana mięśniami sportsmenka przebiera się w wieczorową kieckę (spod której i tak widać, że jest fest nabita) i próbuje mnie przekonać, że jest wrażliwą istotą.”
    Serio uważasz, że dziewczyna, która poświęciła się sportowi wyczynowemu nie może być wrażliwa? Ma większego bica niż 90% męskiej populacji świata, potrafi sobie spuścić wpierdziel większy, niż 99%, dlatego nie może kochać/tworzyć muzyki, płakać, mieć kobiecych humorków, lubić się wystroić? Serio myślisz, że wraz z przyrostem tkanki mięśniowej kobieta staje się czymś pomiędzy obiema płciami i wraz z rozrostem skosów brzucha i zanikiem talii powstają nieodracalne zmiany w jej mózgu? Miejże litość…

    Polubienie

    1. Odpowiedź na Twoje pytanie znajduje się już w następnym zdaniu, ale dla Twojej wygody przytoczę je tutaj:
      „Nie kupuję tego, bo jest to dla mnie odpowiednik sytuacji, w której pizdowaty hipster nagle zapuszcza brodę, wciska się w stare dżinsy, flanelową koszulę i próbuje udawać twardego faceta.”

      Polubienie

      1. Napisałeś, że ona próbuje Cię przekonać i że tego nie kupujesz. Czyli, że jej nie wierzysz. Czyli, że twierdzisz, że pokazuje nieprawdę. To nie nadinterpretacja tylko wyciąganie wniosków.

        Polubienie

      2. „Nie kupuję tego, bo jest to dla mnie odpowiednik sytuacji, w której pizdowaty hipster nagle zapuszcza brodę, wciska się w stare dżinsy, flanelową koszulę i próbuje udawać twardego faceta.”
        To porównanie jest kompletnie bez sensu. Chodzi Ci pewnie o modę na tych drwali czy coś, ale to tak samo pizdowate jak rurki i znów, jest to MODA. Tutaj dziewczyna ciężko zapierdala, a po treningach ćwiczy grę na fortepianie. Nie widzę żadnej analogii.

        Polubienie

  6. Przepraszam za edycję, ale po chwili zorientowałem się, że najlepszą odpowiedzią będzie po prostu przytoczenie kolejnego fragmentu tekstu. Niestety, w tym samym czasie padła Twoja odpowiedź.
    Tak, nie kupuję tego, ale to nie znaczy, że jej nie wierzę, tylko że dla mnie jest to niespójne, jedno do drugiego mi nie pasuje. Pewnie w jej przypadku jest to szczere (kto wie, może Pudzian do snu czyta wiersze Herberta?) ale dla mnie jedno z drugim nie gra.

    Polubienie

  7. Wiem, że to stary tekst ale wpadłam tu przez przypadek i nie mogę się powstrzymać od komentarza, bo o ile jestem w stanie się zgodzić z tym, że pewien poziom umięśnienia odbiera kobietom seksapil i stają się bardziej męskie to zupełnie nie rozumiem najazdu na Stacie Tovar i późniejsze wypowiedzi, że jedno do drugiego nie pasuje. Sorry ale pasje trzeba mieć wyłącznie pasujące do siebie ? Chłopak z siłowni nie może czytać poezji bo nie pasuje ? Czy jak się wywija sztangą to automatycznie traci się całą kobieca wrażliwość ? Szczerze absolutnie się z tym nie zgadzam. Jedyne zastrzeżenia jakie mam do tego filmiku to, że chcąc pokazać swoją kobiecą stronę wybrała bardzo złą kieckę, źle się umalowała i nie dodała sobie urody. Generalnie można ją ubrać i zrobić z niej niezłą seksi laskę, a w tym filmiku lepiej wygląda na treningu niż przy fortepianie bo krój kiecki i makijaż podkreśla jej męskie cechy. Natomiast nie ma w tym nic niepasującego, bo przecież nie musi pasować i raczej nie widzę w tym przekonywania kogokolwiek ale bardziej prezentację swojej drugiej strony i super, że ma takie pasje tylko niech stylistę zmieni i będzie super.

    Polubienie

  8. Ja nie odnajduję tej odpowiedzi bo w ogóle kwestionuję logikę takiego myślenia, podnosisz ciężary = rób tylko co adekwatne do tej „męskiej strony”. Nie kupuję tego, moim zdaniem to ograniczony sposób myślenia. Lubię jak piszesz ale w tej kwestii się nie mogę zgodzić.

    Polubienie

  9. https://dajeszojciec.pl/2015/01/06/laski-z-crossfitu-czyli-jak-miec-zajebista-dupe-i-czuc-sie-jak-bogini/comment-page-1/ Moim zdaniem ten post kłoci sie z tym postem. Tak wyszło, ze przeczytałam dwa po sobie i zaczęłam zastanawiać sie, co zmieniło sie w międzyczasie w Twojej opinii na temat kobiet+ciężarów :D. Szczerze powiedziawszy wydaje mi się, ze mimo wszystko to, jak wyglądamy okresla jedynie jakiś procent naszej atrakcyjności. Duża cześć to to, co mamy w głowie. Jak sam napisałeś w wyżej podanym przeze mnie poście, crossfiterki to sine baby przede wszystkim psychicznie. Wydaje mi sie, ze w filmie z forteklapem chodziło o to, ze nie jestem tylko zdyscyplinowanym, zawziętym, zimnym terminatorem w środku. Mam tez dozę kobiecości, delikatności, piękna wewnętrznego. Myśle, ze nie tyle chodziło im o to, zeby pokazać piękno zewnętrzne, w stylu #bicepslikebriggs ale sukienka na ramiączka, tylko właśnie ‚inside’. Uważam, ze forteklap i makijaż były czysto symboliczne.

    Polubienie

    1. Jeszcze tak tylko jedno dopowiem, mam wrażenie, że zawodowi sportowcy, tak samo jak zawodowi prawnicy, kucharze, muzycy, etc etc, którzy kochają swoją robotę, mają, nawet nie ‚mogą mieć’, tylko mają, pasje, które zupełnie nie wiążą sie z ich zawodem i -teoretycznie- głównym życiowym zainteresowaniem. Uważam, że nie ma obowiązku wciskać sie na sile w jakieś określone ramy- podnosisz ciężary, to nie możesz czytać książek, bo to ze sobą nie idzie. Napierdalasz 100000 kg w snatchu, fortepian nie jest dla Ciebie. Uważam, ze to troche błędne myślenie.

      Polubienie

      1. Widzisz, wydaje mi się, że skoro nie jestem jedyna osoba wyciągającą takie wnioski z tego tekstu, problem nie leży jedynie w mojej błędnej jego interpretacji. Niemniej jednak, pozwolę sobie przeanalizować oba teksty po raz kolejny, bo moim celem nie jest wchodzenie w bezsensowna polemikę. Pozdrawiam

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s