Robokop, muffiny i kabel od prodiża – moja opinia o suplach myprotein

Nie do końca udany lans bywa czasem przyjemny w skutkach. Przekonałem się o tym na własnej skórze, albowiem zatroskane moim nietęgim wyglądem MyProtein, podesłało masło migdałowe (co bym masy nabrał) oraz mieszankę regeneracyjną, żebym na drugi dzień po treningu był w stanie z łóżka się podnieść.
No bo kto będzie o krosficie blogował, jak na zdrowiu podupadnę?

Jeśli chodzi o mieszankę, to wszystkich „twardych” informacji  możecie zasięgnąć tu:  ja z opisu zrozumiałem tyle, że zawiera wszystko, co możliwe oraz kilka substancji niemożliwych – czyli że ma działać. W praktyce jednak wygląda to tak, że ciężko jest napisać coś więcej ponad doznania wizualno – smakowe, bo regeneracja i uzupełnianie mikroelementów to procesy średnio zauważalne. Albo smakuje i człowiek da radę pójść na poranny trening, albo nie da – tak to mniej więcej z punktu widzenia „średniego krosfitera” wygląda.
Ja dałem radę.

Dużym plusem In:fused jest fakt, że rozpuszcza się toto migusiem. Kilkukrotnie, zamiast do shakera, wsypywałem proszek do zwykłej szklanki z Ikei, mieszałem łyżką i w zasadzie od ręki było gotowe do picia. Jeśli chodzi o smak –  moja wersja jagodowa była ok. Nie było to może mohito popijane wieczorkiem w modnym lokalu, ale nie waliło chemią i dało się wypić bez skrzywienia – a to już w przypadku suplementów spore osiągnięcie, bo wszyscy wiemy, jak suple czasem pysk wykręcić potrafią.

robo
Polecane przez Robokopa

O ile smakuje nieźle, o tyle na dnie szklanki pozostawia in:fused pewien osad o kolorze, hmmm, powiedzmy, że średnio apetycznym. Jeśli rozrabia się toto w shakerze to wiadomo że nic nie widać i wali się duszkiem do dna, ale w przypadku szklanki… Hmm, sami popatrzcie.

glass
Czy tylko ja mam skojarzenia z „Prometeuszem”?

Masło Migdałowe testowałem na muffinach, naleśnikach oraz bezpośrednio łyżką z pudełka –  i w każdej z tych konfiguracji smakowało bardzo dobrze. No ale masło spieprzyć to trzeba umieć i chcieć – szczęśliwie myprotein nie chce i nie umie (a jeśli umie to się z tym nie ujawnia ) i w efekcie łatwo się z łyżką zagalopować…

Otworzywszy pudełko, dietowi fetyszyści ucieszą się z faktu, że nie ma tam niczego poza migdałami i że mają turbo zdrowe źródło tłuszczy oraz białka; ja natomiast cieszę się smakiem a liczenie kalorii zostawiam fit-księgowym.

muffiny

O ile masło i koksik spisały się należycie, o tyle straszny NoRep należy się MyProtein za niemal codzienne spamowanie skrzynki nowymi ofertami. Od innych producentów dostaję info raz na jakiś czas – miesiąc, czasem rzadziej –  zaś o częstotliwości przypominajek ze strony MyProtein nie można powiedzieć inaczej jak spamowanie, bo dostaję je niemal codziennie – i to jest, kurna chata, skandal. Rzecz jasna zdaję sobie sprawę z takiej opcji, jak wypisanie z listy mailngowej, albo ustawienia filtra niechcianej poczty –  ale chyba nie o to w tym chodzi. Nawet jeśli człowiek zaznacza, że chce otrzymywać informacje o nowościach i promocjach – bo warto trzymać rękę na pulsie – to nie oznacza to chęci dostawania maili dzień w dzień.

myprot_spam

Reasumując.
Smakołyki myprotein robi dobre, ale z ogólny User Experience psuje nachalne spamowanie skrzynki.
Jeśli mogę coś zasugerować, to proponuję utrzymanie obranego kursu na jakość; natomiast pracownikom marketingu proszę wymierzyć trzydzieści solidnych batów na gołe dupsko.
Najlepiej kablem od prodiża.

Reklamy

2 myśli na temat “Robokop, muffiny i kabel od prodiża – moja opinia o suplach myprotein”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s