Formotiva czyli koksy z telewizji

Przez długi czas suplementy były specyfikiem z „szarej strefy” – zrozumiałym tylko dla sportowców i co bardziej nakręconych bywalców fitness klubów, zaś dla typowego Kowalskiego kojarzącym się z zużytymi strzykawkami, bezpłodnością i potworami z Internetu. I nagle BANG – w telewizyjne bloki reklamowe weszła Formotiva, marka należąca do Aflofarmu, który w reklamach telewizyjnych zostawia kwoty, jakich większość z nas nie ogarnia nawet przy pomocy kalkulatora.

Na rynku pojawił się nowy gracz – a wraz z nim zestawy testowe dla fit -blogerów.

formocover

Pisanie o suplementach to dość trudna sprawa ponieważ… nie za bardzo jest o czym pisać. W przypadku butów, ciuchów, czy innych gadżetów sprawa jest o tyle prosta, że efekt ich działania (czy odczucia z użytkowania) są widoczne w zasadzie od pierwszego treningu. Tymczasem koksy to takie ustrojstwo, którego efekt jest rozłożony w czasie i, co gorsza, uzależniony od Twojej własnej pracy. Innymi słowy: żaden koks nie zadziała, jeśli nie wyprujesz z siebie podszewki na treningu.

Żeby napisać naprawdę miarodajną opinię o suplach, trzeba by pomierzyć maksy przed „cyklem”,  solidnie przepracować X tygodni, ponownie zmierzyć wyniki –  a i wtedy nie do końca będzie wiadomo, ile z tych wyników zawdzięczamy kreatynie z przedtreningówką a ile własnemu zawzięciu.
Prawda jest więc taka, że jak się nie chce przepisywać materiałów marketingowych producenta, to trzeba samodzielnie lać wodę.
Najlepiej do szejkera z suplami 😉

BCAA
BCAA

Po wlaniu wody do BCAA, napój przybiera barwę różowo-fioletową. Mam wrażenie, że formotiva oraz myprotein korzystają z tych samych aromatów, ponieważ zarówno in:fused jak i winogronowe BCAA charakteryzuje ten sam, chemiczny smak. Ja rozumiem, że suple to chemia par excellence, ale w takim np. isopure dało się wywalić/ukryć chemiczny aromat więc i rodzimym chemikom powinno sie to udać. Warto przynajmniej spróbować, bo produkt może na tym tylko zyskać.

Kreatyna o smaku cytrynowym miesza się i smakuje dużo lepiej. Nie jest to co prawda poziom kreatyny od amaroka, która (jak na moje podniebienie) jest najlepsza, ale skłamałbym mówiąc, że jest z nią coś nie tak.
Siły piekielnej co prawda jeszcze nie odnotowano, ale może to znak, że trzeba przestać ją wciągać nosem a zacząć pić jak człowiek 😉

krea
Kreatyna

Przedtreningówka o smaku balonówy przeniosła mnie w lata dzieciństwa, gdy w sklepach nie było nic, zimą grało się w piłkę w samym podkoszulku a kupowana za kieszonkowe od rodziców guma do żucia miała posmak tablicy Mendelejewa.
Po zażyciu przedtreningowego sznapsa wymłodniałem tak mentalnie jak i kondycyjnie. Co ciekawe, obyło się bez typowego dla pre-workoutów „walnięcia w dekiel”, włosów na sztorc i swędzenia skóry. Owszem, było podkręcenie, ale bez przypału i nerwowego miotania sie po boxie.

Jeśli chodzi o „zbilansowanie mocy” formotiva zrobiła wg mnie najlepszą przedtreningówkę. Nie za mocną, nie za słabą –  taką akurat.

Pre
Przedtreningówka o smaku balonówy

Z zestawu BCAA – Kreatyna – Przedtreningówka, najlepiej formotivie wyszła ta ostatnia. Kreatyna również jest OK, jeśli zaś chodzi o BCAA – winogrono to po prostu nie mój smak. Coś mi tam nie bangla, nie wiem co – ale sami wiecie jak to jest – albo coś smakuje albo nie. Obstawiam że cytrynowym opijałbym się jak maturzysta jabolem po egzaminach.

miarki

O ile same suple są OK, o tyle mam z nimi problem natury marketingowej.
Otóż na pudełku od kreatyny napisane jest, że sposób użycia to „Dorośli: 1 porcja (6g = 2 miarki)” tymczasem wg mojej wagi, jedna miarka to 13 gram. Gdybym brał zalecane na opakowaniu dwie miarki, przyjmowałbym dziennie 26 gram – czyli 4 razy tyle, ile napisano na opakowaniu.
I teraz nie wiem, czy ktoś się w produkcji pierdyknął wrzucając za dużą miarkę, czy też chodzi o to by człowiek wciągał tych supli więcej niż potrzeba.

Zamiast podsumowania

Nie zachęcę was do zakupu, ponieważ taka zachęta ze strony blogera, który dostał fanty za friko byłaby cokolwiek niepoważna. Nie zaszkodzi jednak, jeśli przy okazji najbliższych targów, czy innych zawodów, weźmiecie kilka próbek z ich stoiska i po prostu ocenicie sami.

Bo kto by tam blogerowi wierzył… 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s