Dziewczyny nie czytają atlasów anatomicznych

Po niedawnym wpisie na temat kulturystyki dowiedziałem się, że strasznie musi mnie boleć dupa – a to z tego powodu, że muskularni panowie wzbudzają większe zainteresowanie wśród kobiet na plaży zaś ja, jako osoba niemuskularna, czuję się z tego powodu gorszy i muszę to sobie hejtem zrekompensować.
Postanowiłem więc, że sprawdzę, czy faktycznie napakowani panowie są tak atrakcyjni dla kobiet. Być może nie jest jeszcze dla mnie za późno  – wszak medycyna z farmakologią nie takie cuda widziały.

W tym celu stworzyłem ankietę, w której do wyboru dałem pięć typów sportowych sylwetek – od ultramaratończyka do championa kulturystyki (przypadkowe fotki z internetu, zamazane twarze – żeby nie było, że atakuję kogoś personalnie) Nie dawałem sylwetek “normalnych”, ponieważ nie one były przyczynkiem do dyskusji. 

Chciałem sprawdzić, czy obiegowe hasło mówiące, że “napakowana sylwetka jest atrakcyjna dla kobiet” jest prawdziwe.
No bo jak prawdziwe –  to pakować trzeba!

Ponieważ zależało mi na opiniach “zwyczajnych kobiet” (czytaj: nie związanych ze sportami siłowo/sylwetkowymi), prośbę o wypełnienie ankiety rozesłałem głównie po niesportowych koleżankach z prośbą aby udostępniły ją również swoim znajomym.
Co prawda było to utrudnione, ponieważ większość moich znajomych uprawia ten, czy inny rodzaj sportu –  ale  ponieważ naciskałem na udostępnianie ankiety koleżankom “niesportowym” wierzę, że przynajmniej połowa odpowiedzi pochodzi właśnie od nich.

Zależało mi na opiniach kobiet niesportowych, ponieważ tych niesportowych jest na świecie więcej – toteż i szansa na to, że się za pakerem obejrzą, wzrasta;  zaś pytanie tych sportowych o preferencje n/t muskularnych sylwetek byłoby  jak pytanie alkoholika, czy mu wódka smakuje 😉

Przygotowując skalę ocen wyszedłem z założenia, że albo coś się nie podoba, albo podoba, ewentualnie jest “takie se”. Wiedząc, że coś może się podobać bardziej lub mniej, do każdego z trzech stanów dodałem opcję “połowiczną”, co w efekcie dało sprawdzoną, szkolną, sześciostopniową skalę ocen.

Po pięciu dniach w internecie i zebraniu prawie pięciuset odpowiedzi usiadłem do podsumowania wyników.

Suchoklates kontra koksownik

ultrasi_wyniki

Zdjęcie nr 1 to sylwetka ultramaratończyka – klasyczny “Suchoklates” będący obiektem drwin chłopaków z siłowni.
⅔ ankietowanych pań (prawie 70%) przyznało mu 1 oraz 2 punkty – co jest jasnym sygnałem, że popularne na biegowych memach hasło mówiące, że
“biegacz jest najseksowniejszym facetem na imprezie” można między bajki włożyć.
Wielkich powodów do płaczu nie ma, ponieważ prawie 27% pań przyznało mu 3-4 punkty, a niecałe 5% stwierdziło, że jest bardzo dobrze/zajebiście, niemniej ogólny odbiór nie pozostawia wątpliwości – nie jest to damski obiekt westchnień.


surfer_wyniki

Druga w kolejności jest sylwetka “średnio wysportowana”. Wykres ocen “dwójki” jest niemal lustrzanym odbiciem “jedynki”. Za atrakcyjną i bardzo atrakcyjną uważa je ⅔ ankietowanych, 26% uważa ją z “średnią” i tylko osiem pań na sto uważa ją za nieatrakcyjną. Obiektywnie patrząc, różnica w muskulaturze między sylwetką nr 1 i 2 nie jest szalona, jednak dla pań tych kilka dodatkowych kilogramów robi olbrzymią różnicę. 


model_wyniki

Trzecia sylwetka to “klasyka z okładki popularnego magazynu fitness” – przypakowana, z sześciopakiem – ale jeszcze nie na poziomie zawodów kulturystycznych. Podobnie jak w przypadku sylwetki nr 2, za bardzo atrakcyjną uważa ją ⅔ ankietowanych, jednak aż 11% kobiet więcej przyznało jej notę maksymalną. Ponownie mamy 25% oceniających ją jako “średnio atrakcyjną” i pięć na sto mówiących, że im się nie podoba.

Jest to najwyżej notowana, czyli najatrakcyjniejsza zdaniem pań, męska sylwetka.
Wzorzec ciacha.


bb_wyniki

Sylwetka nr 4 to już poziom zawodnika kulturystyki – widać każdy mięsień, żyłkę. Widać też drastyczną zmianę w ocenach kobiet. 81% pań uznaje ją za nieatrakcyjną, 15% uważa, że jest średnio atrakcyjna zaś  5 i 6 punktów przyznało jej tylko 4% ankietowanych.

Choć różnica  w muskulaturze pomiędzy sylwetką 3 i4 nie jest przesadnie wielka, to olbrzymia różnica w ich ocenie pokazuje, że na pewnym poziomie o atrakcyjności decydują detale. Takim detalem może być poziom tkanki tłuszczowej obydwu panów. Obaj mają niski, ale nie da się ukryć, że jeden z nich wciąż wygląda zdrowo i naturalnie a u drugiego widać żyły i włókna składowe mięśni. To w zasadzie jedyna istotna różnica między nimi, ale jak pokazują wyniki ocen – kluczowa.


koksy_wyniki

Posiadacze kulturystycznych sylwetek z najwyższej półki, wzory do naśladowania dla osiedlowych siłaczy, nie stanowią obiektów westchnień dla czterech z pięciu pań .
83%  ankietowanych przyznało im 1 punkt. Kolejne 10% przyznało 2 punkty. Kolejne 4 % pań zadeklarowało, że “może być” (3-4 punkty) a tylko niecałe 2% uznało je za atrakcyjne i bardzo atrakcyjne.

Krótko mówiąc, ze stu przypadkowo wybranych pań tylko dwie obejrzą się za nimi maślanym wzrokiem, 4-5 uzna że “może być”, zaś dla pozostałych będą zdecydowanie nieatrakcyjni.
Tyle wychodzi z liczb.

Każdy wie, ale nikt nie powie

Liczby liczbami, ale co naprawdę mówi nam ta ankieta? Ano mówi to, co wie każdy rozsądnie myślący człowiek: że kobiety nie lubią skrajności. Zarówno ultramaratończycy, jak też zawodowi kulturyści są atrakcyjni tylko dla pewnej grupy odbiorców – zakładam, że sobie podobnych – ale to “grupy koneserów”, nieliczne ze swej natury.

Mówi też tyle, że sylwetka kulturystyczna w swej najlepszej, zawodniczej postaci – ten cel do którego dąży wielu adeptów bodybuildingu – jest atrakcyjna głównie dla trenujących go panów. Że kobietom nie podobają się widoczne żyły i włókna mięśniowe i cały ten kulturystyczny trud to w sumie męska zabawa w męskim gronie. 

Potwierdza też to, co wszyscy wiedzą – czyli że najbardziej atrakcyjna jest sylwetka wysportowana, ewentualnie przypakowana ale bez przesady. Rozrzut w ocenach sylwetki nr 3 i 4 pokazuje, jak łatwo jest “przedobrzyć z pakowaniem”. Jak łatwo z poziomu “super ciacho” stać się niemal zupełnie nieatrakcyjnym dla kobiet. Rzecz jasna jest wielu panów,  którzy uparcie będą twierdzić, że “lepiej by spadł deszcz, niż masa” oraz „żyły są sexy” – ale dane są w tej kwestii bezlitosne.
Co za dużo –  to niezdrowo.

Dwie różne skale

Rozrzut pomiędzy wysoką oceną własnej atrakcyjności a postrzeganiem przez „zwykłych ludzi” bierze się stąd, że przebywamy głównie wśród osób o podobnych zainteresowaniach i nie popełniamy „mezaliansów”. Większość znanych mi „mocnych zawodników” ma żony/dziewczyny ze środowiska sportowego. Z niego ma również znajomych, co bierze się ze wspólnej nauki na AWF, wspólnej pracy w fitness klubie, udziału we wspólnych konferencjach, szkoleniach itd. Jest to normalny życiowy mechanizm wspólny dla wszystkich grup społecznych i zawodowych. Owszem, zdarzają się wyjątki, ale te tylko potwierdzają regułę.

Dla osoby od dziesięciu lat obracającej się w fit- środowisku, gdzie słowa masa, wycinka i waskularyzacja odmieniane są przez wszystkie przypadki; gdzie w codziennością jest „walka o najlepszą wersję samego siebie” a standardy i oczekiwania podkręcone są do 11-tki,  piękne będzie to, co dla zwykłych Kowalskich wygląda jak kartka z  atlasu anatomicznego.

To, co dla kulturysty jest „przyzwoitym punktem wyjścia” dla zwykłego Kowalskiego ociera się o granice akceptacji –  a bierze się to stąd, że sportowcy i zwykli ludzie żyją w dwóch zupełnie różnych „skalach estetycznych”. Dla jednych zawsze może być lepiej, dla drugich już dawno było za dużo.

No ale po co ci to?

Na koniec trzeba odpowiedzieć na pytanie, które zawsze pada przy takich okazjach: Po co w ogóle robić taką ankietę, skoro gusta są różne a “nie to ładne, co ładne, tylko to, co się komu podoba”?
Po co  określać, kto się podoba a kto nie? Przecież może to kogoś zaboleć, ludzie są wrażliwi…

Otóż cel tej ankiety był jeden: Sprawdzić wśród możliwie szerokiego  grona „zwyczajnych” kobiet, czy napakowani mężczyźni są dla nich tak atrakcyjni, jak sami twierdzą.
Czy powtarzany w kółko argument
“możecie nas hejtować, ale zwyczajnie boli was dupa, że nie jesteście tak zajebiści jak my –  bo to za nami a nie za wami laski oglądają się na plaży” ma rację bytu, czy też  jest zwyczajnie wyssany z palca (albo innego szejkera).

Wyniki pokazują, jak olbrzymi jest rozrzut pomiędzy tym, co panowie uważają za swoje atuty a co na ten temat sądzą same zainteresowane. Wielokrotnie słyszane teksty w stylu “kobieta wybierając między pakerem a chuderlakiem zawsze wybierze pakera” okazują się nie mieć żadnego pokrycia w liczbach.
W sytuacji, gdy klasycznego “suchoklatesa” na jeden punkt ocenia 35% ankietowanych, zaś asy bodybuildingu „jedynkę” dostają od osiemdziesięciu trzech pań na sto, ewidentnym się staje, że te opowieści o dziewczynach oglądających się za pakerami na plaży niewiele mają wspólnego z tychże panów atrakcyjnością.

Takie są suche dane – ale chłopaki z siłowni i tak je zignorują, bo wiedzą, że na sucho to nawet trawa nie urośnie…

Reklamy

4 myśli na temat “Dziewczyny nie czytają atlasów anatomicznych”

  1. Pomiędzy 3 i 4 nie ma praktycznie różnicy jeśli chodzi o formę. Jest różnica w kontekście. Jest bronzer, jest zupełnie inna poza. IMHO kobietom właśnie o ten kontekst chodzi kiedy oceniają mężczyzn.

    Polubienie

      1. Zgadza się, różnica między 3 i 4 sprowadza się ( na moje nieprawne oko) do stringów bronzera i niezdrowego poziomu BF – ale to plus wyniki tylko potwierdza moją tezę sprzed tygodnia, że kulturystyka nie dodaje panom męskości 😉

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s